Powrót na górę

foto1 foto2 foto3 foto4 foto5

Szkoła Podstawowa 73

im. Laureatów Nagrody Nobla


E-dziennik

---------------------

Projekty edukacyjne

*G*A*L*E*R*I*A*

NASZE FILMY Z YOUTUBE

FILM PROMOCYJNY

 

  

Samuel Nascimento w Gimnazjum 63


 

 

Współpraca z Uczelniami i aktywizacja zawodowa

 

 

 

Logowanie

17 września 1939 roku to pamiętna data. To wtedy Związek Radziecki „wbił nóż w plecy" Polsce, atakując ją bez wypowiedzenia wojny, łamiąc w ten sposób wcześniej podpisany pakt o nieagresji. Polska została wzięta "w kleszcze" i podzielona między ZSRR a Niemcy. Rosjanie mieli rzekomo ochraniać ludność białoruską i ukraińską, zamieszkującą tzw. Kresy Wschodnie. Armia Czerwona miała wprowadzać ład, sprawiedliwość, dobrobyt, którego próżno było oczekiwać.

Po napaści sowietów na Polskę zaczęły się masowe wywózki ludności polskiej na wschód, a niewygodnych ideowo czekały łagry na Syberii. Zaczęto wprowadzać w czyn słowa Stalina: „Śmierć jednego człowieka to morderstwo, a śmierć dwóch milionów to tylko statystyka”.

 

Przygotowała  p. Sylwia Płatkiewicz

 

Przez cały rok zbieraliśmy nakrętki dla Stefci. Pewnie zastanawialiście się, co dalej z nimi się dzieje.

Oto odpowiedź: 16.08.2017r.

Stefcia przesyła pozdrowienia z Pustkowa z kolejnego turnusu rehabilitacyjnego, częściowo sfinansowanego  ze zbieranych przez Was nakrętek.

 Dziękujemy wszystkim i zachęcamy do kolejnej edycji. Już można przynosić nakrętki do sali B1 i C1. 

 czyli jak połączyć PRZYJEMNE Z POŻYTECZNYM

Klasy kreatorów społecznych udały się w tym roku do Międzygórza. Tam uczestniczyły w obozie językowym Euroweek. Przełamywanie bariery językowej, otwartość na inne kultury, integracja międzyszkolna oraz dobra zabawa to tylko niektóre cele, które udało nam się zrealizować. Nie zabrakło również mocnych punktów na mapie miejsc wartych zobaczenia – zwiedziliśmy Twierdzę Kłodzko i Pragę!

Dziękujemy za przemiły czas razem J

Aleksandra Stuleblak-Banacka

Małgorzata Jędruś 

 

 

 

Kolejni absolwenci opuścili Gimnazjum nr 63. Uśmiechnięci, przygotowani do kolejnego etapu w życie żegnali się z nauczycielami i młodszymi kolegami.

Piękne podziękowania wzruszyły niejednego nauczyciela i pracownika szkoły. Było wesoło i ...słonecznikowoJ

Słońca w życiu Wam życzymy!

   

 Najlepsza absolwentka OLGA SIEBYŁA  3B

                                                        

                      

 

zapraszamy do galerii

 Nasze włoskie wakacje

Upojeni Słońcem i przejedzeni makaronem, wróciliśmy z Włoch, bogatsi o niesamowite wspomnienia i entuzjazm, jaki udzielił nam się przez tydzień przebywania pośród włoskich obywateli.

            Przed oczyma wciąż mamy obrazy z czerwonej, niczym tamtejsze pomidory, Bolonii. Zawitaliśmy do Rzymu, miejsca, w którym pierwsze kroki stawiała kultura europejska. Będąc w Muzeach Watykańskich, miało się wrażenie, iż dwoje oczu to za mało, by objąć ogrom zastanej tam sztuki. W Pompejach czas zatrzymał się dwa tysiące lat temu, gdy Wezuwiusz ułożył, pod popiołami, całe miasto do snu. Przebywając w Wenecji, mimo tłumów turystów, udało nam się (przepychając łokciami) uchwycić piękno miasta na wodzie. Najedliśmy się włoskiej pizzy. Zobaczyliśmy Neapol. Możemy więc umierać spokojnie. Dane nam było spróbować przejażdżki metrem, podczas której na własnej skórze dowiedzieliśmy się, czym jest prawo dżungli. Bywało ciężko, gdyż 30 stopni nie jest temperaturą sprzyjającą turystom. Jednak chęci poznawcze zwyciężały zmęczenie i nie odnotowano żadnego przypadku buntu zbiorowego przeciw dalszemu zwiedzaniu. Spragnione adoracji dziewczęta zachwycone były fascynacją Włochów naszą słowiańską urodą. Ciao bella! Ciao!

            Zapamiętają nas tam z pewnością jako wytrwałych turystów, z nieodzownymi jaskrawozielonymi czapkami (które mimo wątpliwych walorów wizualnych, okazały się przydatne w tłocznych miastach i pozwoliły nam wrócić w kompletnym składzie).

            Pierwsza wizyta we Włoszech jest dopiero zaproszeniem, by ponownie odwiedzić ten kraj, ponieważ apetyt rośnie w miarę jedzenia ( i nie mam tu na myśli jedynie pizzy). Kto oddał wodom fontanny di Trevi choćby jedną monetę, może liczyć, iż będzie miał możność powrócić na włoski but.

                                    Basia Rojek